
BAŚNIOWA SZAFA JUŻ JEST!
Nasza szkoła słynie ze wspaniałej współpracy nauczycieli, uczniów i rodziców. Korzystają na tym wszyscy, również… rośliny i zwierzęta. Brzmi to dość zaskakująco, ale gdy poznacie szczegóły, upewnicie się, że to wcale nie są dziwne słowa, lecz szczera prawda poparta dowodami. Pięknymi dowodami…
Ale od początku. W Szkolnym Rezerwacie Przyrody kolejny sezon zaczął się od intensywnych prac wolontariuszy (kopanie, grabienie, wywożenie starych liści, zasiew kwiatów, renowacja płotków i domków dla zwierząt oraz cała masa innych rzeczy), którzy w tym roku mieli ułatwioną pracę, gdyż od października 2025 w szkolnym ogrodzie mamy system nawadniający. To ułatwia nam pracę, gdyż nie musimy nosić ciężkich konewek z wodą, a zamiast tego odkręcamy kranik lub naciskamy guziczek do natrysków. Ekstra! Prawda? Pani Dyrektor ma w tym wielką zasługę, a my mniej zakwasów i zmęczenia.
Wciąż jednak mieliśmy duży problem z transportem narzędzi ogrodowych (czasem dużych, ciężkich, niewygodnych), a zdarzało się, że zapomniawszy o jednym, drugim, trzecim, trzeba było za każdym razem wracać do szkolnego kantorka w piwnicy, aby przynieść zapomnianą pomoc do ogrodu (kilkaset metrów, jakby nie było!).
Od teraz już nie musimy robić „kilometrówek”, gdyż mamy w rezerwacie szafę na narzędzia. Prawdziwą szafę ogrodową z naturalnego drewna! Co jednak cieszy nas najbardziej- sami na nią zarobiliśmy, organizując kilka wiosennych kiermaszów ze zdrową żywnością, które ukazały wspaniałą współpracę uczniów i nauczycieli.
Gdy mieliśmy już fundusze i wybraliśmy odpowiedni model, pojawiła się kolejna przeszkoda - montaż skomplikowanej konstrukcji. I tu kolejna miła sytuacja- jak zawsze, mogliśmy liczyć na wspaniałych rodziców z naszej szkoły. Pierwsza zgłosiła się do pomocy Pani Kasia Hutman, ale zanim zdążyła dotrzeć ze skrzynką majstra, uprzedził Ją Pan Robert Gadziński. Można powiedzieć, że nasi wspaniali rodzice ścigają się o możliwość współpracy ze szkołą. To, oczywiście, komentarz na wesoło, ale faktem jest, że zawsze, gdy potrzebujemy pomocy, możemy liczyć na naszych uczniów oraz ich rodziców. To piękne i bardzo to doceniamy. Pan Gadziński poświęcił prawie 5 godzin, aby w swoim wolnym czasie, w upale, skręcić naszą szafę ogrodową. Bardzo pomocna okazała się Jego „Prawa Ręka”, czyli Weronika Gadzińska, która jest nie tylko córką Pana Roberta, ale też naszą aktywną wolontariuszką w Klubie Ogrodnika.
I jak w przysłowiu, które mówi, że współpraca się opłaca, tak i w naszym szkolnym życiu - mamy piękną szafę z drewna (dzięki zaangażowaniu wszystkich stron), a to sprawia, że nie będziemy musiały (wolontariuszki ze Szkolnego Klubu Ogrodnika) biegać tam i z powrotem z narzędziami, które teraz spoczną sobie w nowym lokum, które wygląda jak z baśni. A kto wie, czy tylko wygląda? Może rzeczywiście jest ona magiczna i łączy dwa światy? Ostatnio widziano w ogrodzie małego Aslana. Trochę zmienił umaszczenie, ale to na pewno lew z Narnii, który przybył do nas przez magiczną szafę… ;)
No i kto na szafie skorzysta najbardziej? Oczywiście nasze ukochane jeże, kosy, pszczoły, sikorki i reszta mieszkańców dzikiego ogrodu.
Och, gdybyście widzieli, co tam się teraz wyprawia! Sezon lęgowy w rozkwicie! No, ale o tym następnym razem…
Ogrodnik Ryczypisk

59-700 Bolesławiec
ul. Mikołaja Brody 12



