
„Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę”
(Św. Augustyn)
Piątkowy poranek 28 listopada przywitał nas srebrzystym mrozem, pogodnym niebem i wyczekiwanym wyjazdem do Wrocławia. Dobre nastroje dopisywały wszystkim – i uczniom, i nauczycielom. Wśród żartów i przekomarzań zajęliśmy miejsca w dwóch autokarach i ruszyliśmy do stolicy Dolnego Śląska, korzystając z możliwości, które daje projekt Ministerstwa Edukacji Narodowej „Wyjście z klasą”.
Pierwszym celem naszej wycieczki jest Narodowe Forum Muzyki www.nfm.wroclaw.pl/ i udział w próbie generalnej Orkiestry Symfonicznej NFM we Wrocławiu. Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego (NFM) we Wrocławiu, otwarte w 2015 roku przy placu Wolności 1, jest jednym z największych obiektów koncertowych w Europie Środkowej. Znajdują się w nim cztery sale koncertowe – Sala Główna oraz trzy sale kameralne.
Kiedy zasiadamy na widowni, próba już trwa. Widok muzyków w swobodnych strojach budzi spore zaskoczenie, podobnie jak pierwsze dźwięki dochodzące ze sceny. Dyrygent – Bassem Akiki - udziela wskazówek, chwila skupienia i uderzają w nas mocne tony puzonów, trąbek, bębnów i kotłów, by za chwilę przerodzić się w delikatne, wibrujące nuty skrzypiec, altówek, wiolonczeli, harf i klarnetów. Muzyka unosi nas do gwiazd, bowiem słuchamy suity autorstwa Gustava Holsta „Planety” skomponowanej w 1916roku. W siedmiu etapach astronomicznych kompozytor przedstawia muzycznie postaci Marsa, Wenus, Merkurego, Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna. Między poszczególnymi częściami jedna z pań skrzypaczek przybliża nam wyrazisty charakter każdej z planet, jej wpływ na nasze czyny, nastroje i postawy. Ostatnie mocne akordy, powoli gasnące światła sygnalizują koniec próby – głośno oklaskujemy muzyków, którzy również nie kryją zadowolenia – koncert będzie zapewne wielkim muzycznym wydarzeniem i duchową ucztą dla miłośników muzyki poważnej.
Opuszczamy widownię Sali Głównej i przenosimy się do poziomu -2, w którym znajduje się sala konferencyjno-warsztatowa. To tu czeka na nas następna atrakcja – warsztaty pod hasem „Muzyka w popkulturze”. „Jaka muzyka zainspirowała Gwiezdne Wojny?”, „Dlaczego muzyka Gwiezdnych Wojen jest tak kultowa” – to tylko niektóre tytuły artykułów, które podsuwa nam AI. My już znamy odpowiedzi na te pytania – poznaliśmy je w czasie warsztatów, na których wysłuchaliśmy fragmentów utworów: min. Gustava Holsta (z Planet), „Also sprach Zarathusta” Richarda Straussa, „Taniec rycerzy” Sergiusza Prokofiewa.
Kolejnym punktem naszej wędrówki po Wrocławiu jest Muzeum Pana Tadeusza
https://muzeumpanatadeusza.ossolineum.pl/o-muzeum/ , które mieści się jednej z piękniejszych kamienic Wrocławia – Pod Złotym Słońcem (Rynek 6). Na stronie muzeum możemy przeczytać: „Jedyny istniejący rękopis Mickiewiczowskiego arcydzieła w otoczeniu kilkuset autentycznych manuskryptów, starodruków, grafik, obrazów, rzeźb i przedmiotów codziennego użytku, zilustrowanych i skomentowanych przez kilkadziesiąt aplikacji i prezentacji multimedialnych – to zaproszenie do rozmowy o polskiej kulturze i historii walki o niepodległą ojczyznę.”
Pod opieką kilku przewodników – pracowników Muzeum Pana Tadeusza – udajemy się w podróż śladami Adama Mickiewicza, poznajemy ciekawe szczegóły z jego dzieciństwa, młodości, opowieści o pierwszych porywach serca, działalności patriotycznej w Towarzystwie Filomatów i Filaretów. W niewielkim sercu muzeum za szybą spoczywa rękopis wieszcza. Prawie z nabożnością spoglądamy na pożółkłe stronice zapełnione drobnym pismem Adama Mickiewicza. Kolejne sale przenoszą nas do czasów Polski szlacheckiej z przełomu XVIII i XIX wieku. Gdzie mieszkano i jak się ubierano? Jak długi był pas kontuszowy (słucki), dlaczego niektórzy przedstawiciele szlachty kupowali go tylko raz w życiu? Dlaczego zabudowania kuchenne mieściły się poza dworem mieszkalnym? Słuchamy opowieści o odległym świecie, podziwiamy stroje Zosi i Telimeny, wąchamy przyprawy typowe dla kuchni szlacheckiej. Od mnogości wrażeń, informacji i bodźców aż może się zakręcić w głowie.
Czy ktoś z was kiedykolwiek pisał prawdziwym gęsim piórem i inkaustem? Zapewne nie. W muzeum dano nam taką możliwość, a wielu spośród nas odkryło w sobie niezwykłe talenty kaligraficzne. Zastanawiamy się, jak to byłoby robić notatki w zeszycie – skoro jedna kropla inkaustu wystarczała na napisanie jednej litery… No cóż, pewnie mniej pisalibyśmy w czasie lekcji, ale to oznaczałoby, że dużo więcej czasu musieliśmy poświęcić nauce w domu. Postęp ma jednak swoje dobre strony – wynalezienie długopisów i piór kulkowych zostaje przez nas uznane za sukces ludzkości :)
Kiedy ponownie wsiadamy do autokarów, wieczorny Wrocław żegna nas feerią barw neonów, latarni, reklam na sklepach i światełek z licznych już ozdób świątecznych. Dzielimy się mnogością wrażeń. Autobus rozbrzmiewa rozmowami, śmiechem, zażartymi dyskusjami.
Artur Andrus napisał w swoim wierszu: „Zostanie po nas tyle, ile powinno być, jeśli znajdziemy chwile, dla których warto żyć”.
Skoro podróżowanie uczy nas, bawi i pozwala odkryć nowe pasje, to wizyta w Narodowym Forum Muzyki i Muzeum Pana Tadeusza na pewno była tą chwilą „dla której warto żyć”.
Podróżniczka jednej chwili

59-700 Bolesławiec
ul. Mikołaja Brody 12



